51 myśli nt. „you are what you eat

  1. Prawda jest taka, że ten kebab, to już nie to samo. Kiedyś pachniało mięsem i przyprawami, teraz przechodząc można poczuć tylko starą kapustę. Teraz stołuję się w Saharze. Zamawiając baraninę na grubym dostajemy tyle mięsiwa, że starczy na cały dzień. Raz tylko ze 2 miechy temu popełniłem błąd i spróbowałem jeszcze raz kebabu przy Bajce. Dostałem zgniłego pomidora. Dlatego ja już dziękuję łysemu panu.

  2. Dobry rysunek, też się nad tym zastanawiałem, będąc w tamtej okolicy. 😛

    Dobry kebab jest jeszcze na Marymocie – “bar u sąsiada'” 😉

  3. przypomniała mi się pewna piosnka ..
    Kebab w cienkim cieście,
    po nocach mi się śni,
    o dvdvd,
    Kebab w cienkim cieście,
    dajcież mi !

  4. Heh, ostatnio przechodziłem koło tego kebaba i zauważyłem tą reklame ginekologa i dopiero wtedy sobie uśiwadomiłem że ten strip dotyczył kebaba przy Świętokrzyskiej.

    Swoją drogą jeden z najlepszych Kebabów w Centrum – w moim mniemaniu tylko Sahara przy Marszałkowskiej/Grzybowskiej może się z nim równać (chociaż są tam trochę mniejsze).

  5. No właśnie, właśnie..
    Ten news z Rosji – jeśli chodzi o komiks to autor wstrzelił się idealnie w moment dziejowy 😉

    PS: popieram.. też mam obiekcje co do tego co tam wrzucają.. xD

  6. właśnie miałam kopsnąć wiadomości z o2, ale widzę że sąsiad mnie uprzedził! 😀

    czyżby delicatessen2?

    przy okazji – linkuję bloga.
    że też wcześniej nie wpadłam.

  7. Eh, przez (zdecydowanie za) długi czas mieszkania w Wawie znalazłam tylko jedno miejsce, gdzie dają dobry kebab (a trudno mnie pod tym względem zadowolić), na Rakowieckiej, koło Silver Screenów. W innych miejscach… wolę nie wspominać kości, chrząstek, krwistego mięcha i innych rzeczy, które sprawiały, że porcja nieodmiennie lądowała albo w śmietniku, albo u przygodnego żebraka.

  8. oj tak, świętokrzyska korner. i nasz ulubiony ginekolog! wreszcie ktoś tę lokację porządnie wykorzystał, grats, Boli :]

  9. .. czyżby to włosek..? XD ja raz trafiłam na dwie muchy w lodzie.. Świętokrzyska.. jak nic xP. szacun Boli ^^^

  10. Na pewno Warszawa, tak jak niżej jeden przedmówca przedstawił: skrzyżowanie Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej, po drugiej stronie ulicy jest McDonald 😀

    Ale dobre kebaby kiedyś tam były ^^

  11. Antares… w sensie, że w stolicy kebaby pachną cipką?
    Jeśli tak to szukam mieszkania w Wawie 😀

  12. W Warszawie na Solidarności (na przeciwko Wola Ratusz) jest kebab “trupek” w bezpośrednim sąsiedztwie domu pogrzebowego 😉

  13. mctom: w Głogowie zakład pogrzebowy jest zaraz obok szpitala, parę lat temu na przeciwko był jeszcze sklep mięsny:D

  14. nigdy tego napisu nie zauważyłem, a swego czasu często tam jadałem.
    ale po rysunku bez problemu rozpoznałem miejsce. szacun, Au.

  15. jakos nie pamietam ,zeby tam byl gineklog ;p

    najlepszy kebs w wawie to asad przy pl.wilsona

  16. Czasem lepiej nie wiedzieć co się je dal własnego spokoju…
    Przynajmniej ja mam taka zasadę 😛

  17. Hehe znowu rozumieją tylko mieszkańcy stolicy – też mam podobne skojarzenia jak tam jem kebaba 😛

  18. powiem w koncu to publicznie, nigdy tego jeszcze nie robiłem, naprawdę było tyle okazji ale zawsze mi nie wychodziło, nigdy nie jadłem Kebaba 🙂

    A mi się nie legendy o jedzeniu przypominają a raczej kawał o kulczaku. Koleś idzie na mieście do jakiejs budy gdzie skośnooka sprzedaje i pyta co mają do zaproponowania. To ta mówi że kulczak na ostro. No dobra brzmi nieźle jestem głodny to sobie kurczaka walne. Tak je tego kurczaka zagaduje do panny że po polsku dobrze gada i pyta co jeszce potrafi powiedziedz. Laska na to o tales, widelec, stolik, a w tym samym czasie gdzieś bokiem przebiega wielki szczur wedrowny dziewczyna spogląda i wykrzykuje ooo kulczak 😀

  19. pomijając sperme w przełyku i kebaba ze spadów ginekologa to trza przyznać że rysunek robi wrażenie,świetne !!!

    pozdr

  20. Au… Zabolało 🙂
    A propo – mam kolegę z technikum żywieniowego, który opowiedział mi to i owo o rzeczach, które zaobserwował odbywając praktyki w masarni… Wiecie co? Nie jedzcie parówek. Nie, naprawdę – nie jedzcie.

  21. Uwielbiam tę legendę o zatruciu się kilkoma rodzajami spermy z kebaba. 😀

    Jak wiadomo, wiele kobiet trafia rocznie do szpitala z objawami zatrucia po fellatio, a kilka kropel męskiego nasienia wlane do miejskich wodociągów miałoby gorszy skutek niż pandemia świńskiej grypy.

  22. i na pewno po wykryciu nasienia (ktore bylo odporne na caly proces trawienny, huh?) lekarzom tylko marzylo sie sprawdzac od ilu roznych osob moze pochodzic.

    A z potencjalnego punktu widzenia pracujacego w budzie z kebabami, o niczym innym by mi sie nie marzylo niz zwalac sie z kolegami do czyjegos obiadu. Czulbym sie spelniony do konca zycia.

    Btw jest pizzeria (chyba w Elblagu?) umieszczona w bezposrednim sasiedztwie zakladu pogrzebowego. now THAT is awkward.

    Pozdrawiam!

  23. Aborted Kebab? :>

    “Nie stołuje się na mieście odkąd znajoma trafiła do szpitala po zjedzeniu czegoś tam (nie pamiętam co to już było…) i lekarze po zbadaniu treści pokarmowej stwierdzili, że przyczyną bólów, na które skarżyła się znajoma, były trzy rodzaje nasienia męskiego w posiłku (tym co jadła).”
    Urban Legend. Słyszałem to już w 10 wersjach.

  24. No tak, bo wszyscy wiemy, że nasienie to trucizna i wywołuje niestrawność… Po co takie głupoty wymyślać?

  25. Nie stołuje się na mieście odkąd znajoma trafiła do szpitala po zjedzeniu czegoś tam (nie pamiętam co to już było…) i lekarze po zbadaniu treści pokarmowej stwierdzili, że przyczyną bólów, na które skarżyła się znajoma, były trzy rodzaje nasienia męskiego w posiłku (tym co jadła). Od tamtej pory wolę sam sobie zrobić jeść… (przynajmniej wiem ile rodzajów nasienia mogę się spodziewać 😉 hehe )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *